Część III. Zasychanie roślin widoczne dopiero wiosną – dlaczego objawy są opóźnione
Jednym z najbardziej mylących elementów sezonu zimowego 2025/2026 był fakt, że wiele roślin aż do końca zimy sprawiało wrażenie dobrze przezimowanych. Iglaki zachowywały kolor, pąki liściaste wyglądały zdrowo, a struktura koron nie wskazywała na poważniejsze uszkodzenia. Dopiero wraz z rozpoczęciem wiosennej wegetacji zaczęły pojawiać się pierwsze niepokojące objawy.
W praktyce oznaczało to, że uszkodzenia powstałe zimą nie były od razu widoczne. Niskie temperatury oraz stres wodny nie zawsze prowadzą do natychmiastowego obumarcia tkanek. Często dochodzi jedynie do ich osłabienia, które ujawnia się dopiero w momencie zwiększonego zapotrzebowania rośliny na wodę i energię.
Wraz ze wzrostem temperatur i wydłużeniem dnia rośliny rozpoczynają intensywną pracę fizjologiczną. System korzeniowy musi wówczas dostarczyć odpowiednią ilość wody do rozwijających się pędów i liści. Jeśli jednak korzenie zostały uszkodzone przez mróz lub długotrwałe przesuszenie gleby, ich wydajność jest ograniczona. W efekcie części nadziemne nie otrzymują wystarczającej ilości wody, co prowadzi do stopniowego zasychania.
Zjawisko to było szczególnie widoczne u roślin zimozielonych. Iglaki oraz krzewy liściaste zimozielone przez całą zimę utrzymują aktywne aparaty szparkowe. Nawet przy niskich temperaturach dochodzi do powolnej, lecz ciągłej utraty wody. Gdy gleba pozostaje zamarznięta lub silnie przesuszona, straty te nie mogą zostać uzupełnione.
W efekcie wiosną obserwuje się:
-
brunatnienie igieł lub liści,
-
zasychanie końcówek pędów,
-
nierównomierne ruszanie wegetacji,
-
zamieranie całych fragmentów koron.
W przypadku drzew i krzewów liściastych dodatkowym problemem okazały się uszkodzenia pąków oraz tkanek przewodzących. Część roślin rozpoczęła wegetację tylko częściowo, wypuszczając liście na wybranych pędach, podczas gdy pozostałe fragmenty pozostawały martwe. Takie objawy często są błędnie interpretowane jako choroby lub skutki niewłaściwego cięcia.
Szczególnie trudna była ocena stanu starszych, wieloletnich egzemplarzy. Drzewa liczące 20–30 lat, które przez lata dobrze znosiły zimy, również wykazywały objawy osłabienia. W ich przypadku zadziałał efekt kumulacji stresów: wieloletni deficyt wody, coraz płycej rozwijający się system korzeniowy oraz brak naturalnej regeneracji gleby.
Sezon 2025/2026 pokazał wyraźnie, że brak widocznych objawów zimą nie jest równoznaczny z dobrą kondycją roślin. W wielu przypadkach rzeczywisty obraz strat ujawnia się dopiero wiosną, gdy rośliny wchodzą w fazę intensywnego wzrostu i nie są w stanie sprostać zwiększonym wymaganiom fizjologicznym.

Poprzedni